SPADEK DZIETNOŚCI
W tych warunkach spadek dzietności był też nieunikniony — rodziny z jednym lub dwojgiem dzieci stały się zjawiskiem typowym. Znaczne zmniejszenie dzietności zmieniło też stosunek do dziecka. Słusznie powiedzsiał kiedyś warszawski ginekolog Ireneusz Roszkowski, że „jedno dziecko — to dziecko strachu”. Nie tylko strachu — można dodać — ale i wielkich błędów wychowawczych. Łatwiej będzie ocenić tę sytuację, jeśli sięgniemy na przeciwległy biegun, do tych społeczeństw, gdzie naturalna i zdrowa, nie hamowana sztucznie rozrodczość jest regułą. Przykład stanowią tu tzw. ośrodki długowieczności. Z badań przeprowadzanych w takich okolicach przez gerontologów radzieckich (Spasokukocki i współpracownicy, Pikchełauri i inni) wynika, że wśród zdrowych kobiet ponad stuletnich często spotyka się takie, które za młodu rodziły 8 —10 i więcej dzieci.
























