Wyjątkowo na banana pojawi się moda męska. Dzieje się tak z dwóch powodów.
Powód 1.: zawsze podobały mi się damskie kolekcje Michała Szulca, więc gdy poprosił mnie, bym zrecenzowała jego pierwszą męską kolekcję, stwierdziłam, że to dobry pretekst, by pokazać Wam prace tego projektanta.
Powód 2.: męska kolekcja Szulca jest inspirowana sztuką Donalda Judda, którego konstrukcje wprost uwielbiam.
Ubrania Szulca zawsze charakteryzowało użycie różnorodnych materiałów, które dzięki zastosowaniu prostych krojów i stonowanych kolorów stawały się do siebie podobne, zachowując jednocześnie swój unikalny charakter. Projektant tworzył kieując się zasadą modułów (przeze mnie zwaną czule 'zasadą puzzli’), czyli dbając, by poszczególne elementy kolekcji mogły być dowolnie ze sobą zestawiane. Tak też dzieje się w przypadku najnowszej dyplomowej kolekcji Regular.
To co najbardziej podoba mi się w męskiej kolekcji Szulca, to że wpisuje się w nurt światowych tendencji. Mamy więc i połysk, i niebieski, i przeźroczyste materiały. Dużą zaletą jest też przywiązywanie przez Michała wagi do detali – widać to chociażby w przypadku koszuli, w której guziki zostały ukryte. Dzięki takim zabiegom nawet najzwyklejszy strój zyskuje na oryginalności. Jednocześnie ubrania te nie są na tyle ekstrawaganckie, bym nie mogła wyobrazić sobie ich na polskich ulicach.
Na koniec jeszcze zdjęcia poprzedniej damskiej kolekcji Michała:
























